Cześć!
Moje imię to Artur i jestem studentem „automatyki i robotyki” oraz „kulturoznawstwa” z PWSZ w Głogowie. W ramach programu Erasmus wyjechałem ostatniego dnia lutego 2011 do Hochschule Ravensburg-Weingarten w małej miejscowości Weingarten w Niemczech. Miasteczko to leży w regionie Oberschwaben w kraju związkowym „Badenia-Wirtembergia”, 30km na północ od Jeziora Bodeńskiego. Przez pierwsze 6 tygodni (od ostatniego dnia lutego) mieszkałem w Weingarten, potem do sierpnia we Friedrichshafen, miasteczku leżącym bezpośrednio nad jeziorem oraz aktualnie mieszkam w Weingarten w akademiku Briach. Do naszej komunikacji szkolnej używam głównie języka angielskiego, natomiast przeciętni ludzie w Oberschwaben znają niemiecki podobnie jak Ślązacy znają polski. Mówią po szwabsku (np. czytają zamsztag zamiast zamstag), nie używają poprawnie (zgodnie ze standardem języka niemieckiego) wszystkich przypadków i prawie każdy region w Niemczech ma podobną przypadłość. Jestem jedynym przedstawicielem jednoosobowej armii blogowej, ale wraz ze mną studiują tutaj inni studenci air (automatyki i robotyki) z Głogowa: Alicja, Tomek, Radek, Michał czy Sławek oraz trzech studentów z Politechniki Częstochowskiej: Janusz, Konrad i Krzysztof.




w końcu dotarłem do waszego bloga… i mam nadzieję że spotkamy się w Weingarten w październiku… bo jest dużo do opowiadania…
pozdrawiam i trzymajcie się jakoś na ziemi wroga…
pozdrawiam staropolskim pozdrowieniem „Hail…”
Hail;-)
Niestety jestem bardzo zajety. Jutro dosc trudny egzamin z programowania. Zapisalem sie na to na wlasne zyczenie. Problem jest tylko jeden. Ten wlasnie egzamin jest caly po niemiecku. Zapowiada sie wiec – z punktu widzenia automatyki – uklad (ja – kilkanascie kartek egzaminu testowego) zupelnie na granicy stabilnosci. Moze w przyszlym tygodniu znajde jakis czas, to sprobuje cos napisac.
Pozdrawiam
Hail… witam Was staropolskim pozdrowieniem…:)
niestety z przyczyn niezależnych ode mnie nie spotkamy się w Szwablandzie…
jak kiedyś będziecie w ojczyźnie dajcie znać to się jakoś w końcu zbierzemy i na spokojnie będziemy gaworzyć w ludzkim języku…
pozdrawiam
i trzymajcie się ciepło :)
Nie dobrze sie dzieje w naszym kraju (Czy powinno sie pisac za Odra, czy przed Odra? Miedzy Odra a Wisla!), ze tacy zacni towarzysze (o jakze zobowiazujacym imieniu) nie wyjezdzaja do sasiadow (dalej nie wiem co z ta Odra lub z Oderem).
Kilka dni temu (6 X) mialem imieniny, oczywiscie tylko w polskim kalendarzu. Na szczescie mozna tutaj, obok calkiem dobrego niemieckiego piwa, kupic lepsze Tyskie, z czego w tym dniu skorzystalem. Albo przypomina Polske i sila sugestii jest przez to lepsze niz u nas albo po prostu jest lepsze.
Wracajac do egzaminu, o ktorym ostatnio (prawie 3 miesiace temu) ci napisalem, to jest OK. Ocena 1.5 oraz wszystkie mniejsze od niej to tutaj „bardzo dobry”. Dostalem z tego egzaminu z programowania 1.3 oraz z pierwszego poziomu niemieckiego 1.1. Ale jak bylem w polowie testu z programowania, (przez doskonale rozumienie szwabskiego;-)), to facet oglosil, ze minelo 80 minut i zostalo 10. Nie majac juz innego wyjscia, wyrzucilem wtedy myslenie o niemieckim i zrobilem inwokacje;-). Na szczescie tym razem mozg mnie nie zawiodl.
A odnosnie twojego ostatniego wersu: mimo ze zbliza sie zima, to nie mam absolutnie zadnej obawy o temperature w mieszkaniu. Panowie Niemcowie tradycyjnie pala w piecu nawet w lecie (jesli istnieje tylko minimalnie uzasadniona potrzeba). Niestety nie rozumieja tutaj mojej ironii i tego, ze lubie Niemcow jako ludzi (bardziej Niemki), Niemcy jako kraj oraz nie przepadam za ich jezykiem czy tez zupelnie nie znosze ich samochodow. Chyba przez to nie jestem Polakiem, bo podobno Polacy kradna ich samochody. Zaprawde sa w Polsce zlodzieje niemieckich samochodow, lecz wsrod Niemcow rowniez ich nie brakuje, ale ci pierwsi zaczeli to robic dopiero po wojnie;-). Mimo ze to prawda, to chyba mi nie wierza.